piątek, 13 stycznia 2012

Dedykacja


Był pięćdziesiąty dziewiąty rok,
Pamiętam ten grudniowy dzień,
Gdy ośmiu mężczyzn zabrał sztorm
Gdzieś w oceanu wieczny cień.

W grudniowy płaszcz okryta śmierć
Spod czarnych nieba zeszła chmur, 
Przy brzegu konał smukły bryg,
Na pomoc "Mona" poszła mu.

Gdy nadszedł sygnał, każdy z nich 
Wpół dojedzonej strawy dzban 

Porzucił, by na przystań biec, 

By ruszyć w ten dziki z morzem tan. 


A fale wściekle biły w brzeg, 

Ryk morza tłumił chłopców krzyk, 

"Mona" do brygu dzielnie szła, 

Lecz brygu już nie widział nikt. 


Na brzegu kobiet niemy szloch, 

W ramiona ich nie wrócą już, 

Gdy oceanu twarda pięść 

Uderzy w ratowniczą łódź. 


I tylko krwawy słońca dysk 

Schyliło już po ciężkim dniu, 

Mrok okrył morze, niebo, brzeg, 

Wiecznego całun ścieląc snu. 


Wiem dobrze, że synowie ich 

Też w morze pójdą, kiedy znów 

Do oczu komuś zajrzy śmierć 

I wezwie ratowniczą łódź.



Za tych, co już zawsze na morzu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz